Kamil Stoch
foto: YouTube

Kamil Stoch poruszył fanów skoków narciarskich swoimi słowami. Mistrz olimpijski wyznał coś, co zaskoczyło jego sympatyków, a jednocześnie sprawiło, że łezka zakręciła się w oku.

Kamil Stoch porównał się do krzaka

Polscy skoczkowie nie zachwycają swoja formą w tym sezonie. Nasi zawodnicy delikatnie mówiąc odstają od światowej czołówki. Podczas Turnieju Czterech Skoczni nasi skoczkowie, zwłaszcza Kamil Stoch, dali nam umiarkowane powody do optymizmu.

Fani skoków narciarskich zauważyli, iż forma naszej „Rakiety z Zębu” uległa małej poprawie. Z tego względu, słowa samego zawodnika mogły nieco zaskoczyć kibiców. Niejeden z wielbicieli sportów zimowych mógł nawet uronić łezkę wzruszenia, gdy usłyszał, jak pokorny i skromny jest jakby nie było potrójny mistrz olimpijski.

Jak już wspomnieliśmy, w czasie austriacko-niemieckich konkursów okazało się, że forma 36-latka zaczyna wzrastać. Polak zaczął w końcu prezentować solidną i równą dyspozycję. Jednak taka sytuacja nie zadawala Kamila Stocha, który nie krył, że do idealnego poziomu jeszcze sporo mu brakuje.

Mistrz olimpijski podkreślił, że w czasie konkursu w Bischofshofen nie ustrzegł się błędów. Mało tego, utytułowany skoczek porównał się do krzaka.

„W Bischofshofen było albo za wcześnie, albo za późno. Szkoda, bo wydawało się, że historia się trochę lepiej zakończy, ale nie każda się kończy happy endem. To była rola takiego krzaczka. Jest, nikomu nie wadzi, ale nie gra też jakiejś głównej roli” – powiedział szczerze.

Polak ocenił swój występ na austriackiej ziemi dość surowo. „W ostatnim konkursie trochę się na sobie zawiodłem. Zwłaszcza tym ostatnim skokiem, bo wszystko szło dobrze do tej pory. Wszystko się zazębiało, krok po kroku szedłem do przodu. A tym ostatnim skokiem podciąłem sobie cały ten domek z kart. Może nie wszystko się zawaliło, bo nie chcę takich tragicznych teorii, ale jestem zły. Mam prawo być po prostu na siebie zły i jestem” – podsumował Kamil Stoch.

źródło: Super Express

Zobacz również: