Nikt nie zostawi kobiety w ciąży bez opieki czy osoby, która może przejść zawał. Medycy udzielą im wsparcia, natomiast z wszelkimi chorobami typu przeziębienie należy zgłaszać się do lekarzy rodzinnych (POZ).

Po wejściu do szpitala zaskakuje zupełna cisza. Do tej pory oddziały szpitalne były oddziałami tętniącymi życiem. Szpital w Drezdenku utworzył sale przeznaczone dla osób chorych na covid-19. Co to oznacza dla pacjentów? Otóż to, że wstrzymano planowe przyjęcia i zabiegi, a personel medyczny kilka godzin dziennie pracuje ubrany w środki ochrony osobiste z zachowaniem szczególnej ostrożności. Musimy zrozumieć, że pandemia zatacza coraz szersze koło, coraz więcej ludzi choruje i potrzebuje intensywnej opieki. Medycy są potrzebni nie tylko mieszkańcom powiatu, w tej chwili potrzebują nas mieszkańcy całego województwa.

Szpital Powiatowy w Drezdenku, pacjent z covid-19. Fot. Katarzyna Jenek.
Szpital Powiatowy w Drezdenku, pacjent z covid-19. Fot. Katarzyna Jenek.

Choroba dotyka  osoby  z naszych  rodzin czy sąsiadów i musimy pogodzić się z faktem, że tylko w nagłych wypadkach możemy zgłosić się na Izbę Przyjęć. Nikt nie zostawi kobiety w ciąży bez opieki czy osoby, która może przejść zawał. Medycy udzielą im wsparcia, natomiast z wszelkimi chorobami typu przeziębienie należy zgłaszać się do lekarzy rodzinnych (POZ). Z koronawirusem prędzej czy później wygramy, ale zarazę jaką jest hejt na medyków znacznie trudniej pokonać. Najpierw była mowa o bohaterach, były akcje szycia masek i dostarczania ciepłych posiłków dla medyków oraz wielkie brawa. Teraz  pojawiają się akty agresji i  hejtu. Ludzie twierdzą, że szpital został zamknięty, a medycy siedzą w środku, piją kawę i zajadają pączki. Dlaczego lekarze, pielęgniarki i inni pracownicy ochrony zdrowia spotykają się  z wymierzonymi w ich stronę aktami agresji i to w czasie, gdy ryzykują swoje zdrowie i życie, aby pomóc innym?  Dlaczego w czasie pandemii koronawirusa zamiast jednoczyć się i wspierać, uderzamy w tych, którzy dbają o nasze bezpieczeństwo, zdrowie a nawet życie?   To niepewność, która czyni tę sytuację jeszcze bardziej traumatyczną. Ludzie z jednej strony nie dowierzają, ze koronawirus istnieje, z drugiej boją się go. Są  źli, ponieważ wszystko co było stabilne stanęło na głowie. Mogli iść do lekarza, na rehabilitację, a w tej chwili nie mogą. Denerwują się, a frustrację przelewają na medyków. Jednak czy ktoś z hejtujących  zastanowił się, jak czują się medycy, którzy ubierają kombinezony żeby móc wejść do pacjenta zakażonego covid-19?   A przecież  lekarz, pielęgniarka, opiekunka czy salowa to też człowiek i też się boi. W przypadku personelu medycznego uciążliwość tego codziennego kilkakrotnego i kilkugodzinnego przebywania w środkach ochrony osobistej jest bardzo obciążająca. Personel medyczny jest zmęczony, ponieważ po kilku godzinach używania masek i kombinezonu po prostu organizm odmawia posłuszeństwa. To  medycy podejmują decyzje o życiu i zdrowiu swoich pacjentów narażonych na zakażenie Sars- CoV-2.

Jednak poza walka z pandemią lekarze, pielęgniarki i ratownicy muszą zmierzyć się z hejtem, który uderza w nich oraz ich bliskich. Nikt nie chce robić na złość mieszkańcom utrudniając im dostęp do lekarzy. Wszyscy medycy chcieliby  pracować normalnie. Sytuacja jest wyjątkowa i przejściowa, dlatego należy wykazać odrobinę zrozumienia. Medycy nie roznoszą pandemii, dokładnie dezynfekują ręce  i  prawidłowo noszą maseczki. A i tak w sklepie ludzie się od nich odsuwają, jakby to oni byli nośnikiem koronawirusa. Oni tylko pomagają, ich zadaniem jest opiekować się chorym, a to może być każdy z nas lub  z naszych najbliższych. Dlatego zanim  następnym razem wyklikamy w klawiaturze komputera jakieś wyrazy, mówiące o tym jak nam ciężko bo nie możemy iść na rehabilitację proszę pomyślmy, jak po naszych słowach poczuje się drugi człowiek. Człowiek, który być może już wkrótce w masce będzie musiał podejść do naszego łóżka i udzielić nam pomocy.

Katarzyna Jenek