Za każdym razem jest to samo; powyrywane kwiaty z donic, porozrzucane ławki i ostatnio wyrwana lampa na ogrodzie przy lokalu.

Pan Fatih Simsek pochodzi z Turcji, mieszka w Polsce już od wielu lat, a od siedmiu miesięcy prowadzi w Drezdenku „Bodrum Pizza&Kebab” przy drezdeneckim deptaku. To kultowe miejsce znane jest do dziś wszystkim mieszkańcom Drezdenka jako „Dziesięć i pół”, w lokalu zostały nawet niektóre elementy wystroju poprzedniej pizzerii. Deptak, będący sercem miasta (znajduje się w jego ścisłym centrum), to – wydawałoby się – idealne miejsce na punkt gastronomiczny z ogrodem, gdzie można zjeść szybkie i ciepłe jedzenie na świeżym powietrzu. Jednak pięknie zdobiony ogródek wciąż pada ofiarą lokalnych wandali.

Przyjechałem tutaj, żeby zrobić coś dla ludzi, chciałem dać im dobre jedzenie w miłym otoczeniu. W Drezdenku mało jest lokali z ogródkiem, chcieliśmy wyjść naprzeciw oczekiwaniom naszych klientów. Moje pracownice codziennie dbają o ogród, ale codziennie ktoś go niszczy. Mamy bardzo dobre nagrania z monitoringu, które wyraźnie pokazują twarze wandali, jednak zdecydowałem dać szansę tym ludziom i chciałbym załatwić sprawę polubownie. Jest mi przykro, że ktoś niweczy nasze starania i wysiłek moich pracownic. Na drzwiach lokalu wisi tabliczka informacyjna o monitoringu, a mimo to, ktoś przechodząc obok niszczy zawartość ogrodu. To się ciągle powtarza.

Pani Amelia, pracownica „Bodrum Pizza&Kebab” pokazała nam zniszczone elementy ogrodu: – Pozwolenie na ogród mój szef dostał od pani burmistrz, bardzo się cieszyliśmy, że możemy stworzyć ludziom miłe miejsce, w którym mogą zjeść i posiedzieć. Razem z Natalią, koleżanką z pracy, codziennie dbamy o ten ogródek. Natalia codziennie dba o kwiaty, sprzątamy tam wspólnie, pielęgnujemy kwiaty w donicach, ale niestety codziennie kwiaty są pozrywane, a teraz nawet zniszczono lampkę ozdobną. Zastanawiamy się, o co tym wandalom chodzi? O to, że nasz szef jest z Turcji? Z Polską jest związany od wielu lat i naprawdę stara się stwarzać tutaj miłą atmosferę.

Pan Fatih nazwał lokal „Bodrum” z sentymentu do miasta w Turcji, noszącego taką właśnie nazwę, położonego nad Morzem Egejskim. Miał nadzieję, że uda mu się stworzyć w Drezdenku przyjazną przystań dla głodnych przechodniów. Zapowiedział jednak, że jeśli sytuacja będzie się powtarzać w nieskończoność, zgłosi w końcu incydenty na komisariacie policji, gdyż dysponuje nagraniami w bardzo dobrej rozdzielczości.

Jesteśmy tu, na deptaku, elementem miasta, chcemy, żeby to wszystko ładnie i estetycznie wyglądało, ale wandale notorycznie niweczą naszą pracę. – dodała pani Amelia.

W ostatnim czasie w Drezdenku można zauważyć więcej aktów wandalizmu w kilku innych miejscach; porozrzucane kosze i kontenery na śmieci, wybite okna i lampy, a także powyrywane bratki w donicach tuż obok deptaku. Jedna ze spraw trafiła już w ręce policji, jest w toku.