Kasjerka z Biedronki apeluje do klientów o respektowanie komunikatów, jakie są wygłaszane po kilkadziesiąt razy dziennie w sklepie. 

Od dwóch tygodni sytuacja w Polsce jest dość trudna, wraz z pojawieniem się pierwszych zarażonych koronawirusem osób, organy państwowe zaczęły szybko działać, od ponad tygodnia trwa kwarantanna, zamknięto w pierwszej kolejności szkoły, uczelnie, potem stopniowo restauracje, galerie, kina, teatry, baseny, etc. Zostawiono otwarte sklepy spożywcze, apteki i punkty typu; Rossmann, czy Pepco (głównie te wolno stojące, ponieważ w galeriach zamknięto niemal wszystkie punkty, by uniknąć skupiska ludzi). 

Początkowo, gdy zamknięto szkoły, ludzie wpadli w panikę rzucając się na spożywcze sklepy i wykupując z nich; ryż, mąkę, makarony oraz papier toaletowy, ale Premier Mateusz Morawiecki uspokoił Polaków mówiąc, że sklepy spożywcze nie będą zamykane, ponieważ  żywności i bieżącego domowego zaopatrzenia nie może zabraknąć, jednak prosił, aby zachować kwarantannę i nie chodzić do sklepu z grypą, ani też przeziębieniem, żeby nie narażać innych osób przebywających w sklepie. Apelował, by zadbać o seniorów i w miarę możliwości dostarczać im żywność do domu, gdyż jest to grupa najbardziej narażona na zakażenie koronawirusem oraz grupa, która mając już inne schorzenia i słabą odporność, może bardzo ciężko przechodzić chorobę wywołaną zmutowanym koronawirusem. 

W sklepach bardzo szybko pojawiły się na podłogach przy kasie taśmy, które wyznaczają odległości, jakie mają zachować między sobą klienci. Niestety często zdarza się, że klienci nie przestrzegają nowych norm, jakie obowiązują w marketach na czas epidemii. Wczoraj w gorzowskim Lidlu klienci kłócili się przy kasie, ponieważ kilka osób nie respektowało wyznaczonych przez taśmy miejsc i przekraczało ich granice. Klienci, którzy dbają o swoje bezpieczeństwo są zbulwersowani, gdy inni chuchają im na szyję stojąc zbyt blisko. Ludzie są wzburzeni i traktują każdego człowieka jak potencjalne zagrożenie. 

A co na to kasjerzy, którzy muszą obsługiwać codziennie setki osób? W Internecie pojawił się apel kasjerki z Biedronki, Pani Joanny Plebaniak. Pani Joanna zasłynęła z poprzedniego apelu, w którym prosiła, by klienci nie ślinili palców otwierając reklamówkę, aby zakładali rękawiczki przed sięganiem po pieczywo i aby nie pochylali się nad nią podając jej numer telefonu z karty lojalnościowej. Apel pani Joanny cytowały kasjerki w całej Polsce, był on tak trafny, że jego frazy przytaczano w Radio. Kobieta pracuje w Biedronce w Strzelcach Krajeńskich i można śmiało powiedzieć, że dzięki niej do klientów dotarły proste komunikaty, do których pomału zaczęli się stosować, co na pewno zmniejsza w jakimś stopniu ryzyko zarażenia.

Dziś Pani Joanna Plebaniak mówi o tym, że kasjerzy nie są bohaterami, nie mają żadnej misji, chcą po prostu bezpiecznie pracować, a przypisywanie im służby, czy bohaterstwa jest trochę na wyrost. Wystarczy, że klienci dostosują się do obecnie panujących norm:

Apel Pani Joanny Plebaniak, kasjerki z Biedronki.
Apel Pani Joanny Plebaniak, kasjerki z Biedronki.

Aktualnie 563 osoby są zarażone koronawirusem, 7 osób zmarło. Są to dane od Ministerstwa Zdrowia zaktualizowane 22.03.2020 o godzinie 12:18. Liczba zarażonych stale rośnie. Co pocieszające, rośnie też liczba wyleczonych, choć w bardzo powolnym tempie. Wyszedł ze szpitala również pacjent „Zero”.