Krzyczę! Najmocniej jak potrafię, krzyczę! Lecz czy mój krzyk, te kilka zdań wklepane na klawiaturze, wprowadzone skrzętnie do komputera w ogóle słychać?

Moje dzieciństwo w Drezdenku kojarzy mi się z drzewnymi alejami. Całe ulice dookoła mojego rodzinnego domu otoczone były pięknymi dużymi drzewami. Wzdłuż Piłsudskiego, Poznańskiej, Słonecznej….
Kiedy z czasem zaczęto się tych drzew pozbywać, krajobraz mojego dzieciństwa tak jakby zaczął umierać… Remont ulicy Poznańskiej zabrał wiele pięknych drzew, inne z pewnością niezwykle uzasadnione pobudki zabrały kolejne drzewa z ulicy Słonecznej. Na ulicy Piłsudskiego zostało pięć drzew. Jedna chora, wycięta. Zostały jeszcze cztery lipy. Potężne, pamiętające mojego dziadka, babcię, wielu wspaniałych ludzi których już dzisiaj nie ma. Około dziesięć lat temu podjęto decyzję o ścince… Jako młoda dziewczyna, wraz z moim rodzeństwem wystosowaliśmy petycję do burmistrza o odstąpienie od wycinki. Chodziliśmy od sąsiada do sąsiada, zbieraliśmy podpisy, szukaliśmy poparcia i je znaleźliśmy. Drzewa, choć tylko cztery, ostały się.

Raptem kilka dni temu, z samego rana obudził mnie dźwięk piły łańcuchowej. Tuż za oknem mojego mieszkania cięto zdrowe silne drzewa. Kolosy rzucające przyjemny cień na chodnik, płuca mojej ulicy, po prostu zostały ścięte.
Koszmar. To o co walczyłam, i co było mi bliskie, upadło wraz z ostatnią gałęzią.
Teraz są tylko dwie… dwie lipy. W miejsce wyciętych drzew nie dano nic w zamian. Czy zostawiono nas na pastwę betonozy?


Plaga betonozy…


Ten problem boryka całą Polskę. Magistraty budują nowoczesne rynki, place, skwery i ulice, ale są to jedynie betonowe pustynie bez zieleni, bez śladu cienia. Betonoza to pojęcie nowe, wyplute przez internautów, a znaczące o wiele więcej niż pozbywanie się zieleni z otoczenia miejskiego. Ponieważ są właśnie tym krzykiem. Rozpaczy.
Do dnia dzisiejszego na ulicy Piłsudskiego wycięto dwie, piękne i zdrowe lipy.
Z uzyskanych informacji wynika, iż drzewa znajdowały się w pasie drogi gminnej. Na podstawie art. 83a ustawy o ochronie przyrody
Zezwolenie na usunięcie drzewa w pasie drogowym drogi publicznej, z wyłączeniem obcych gatunków topoli, wydaje się po uzgodnieniu z regionalnym dyrektorem ochrony środowiska. Gmina uzyskała wskazane zezwolenie, w którego uzasadnieniu wyczytać możemy, że drzewa znajdowały się w złym stanie zdrowotnym i nie rokowały szans na przeżycie.

Wskazać należy, iż tak przeprowadzona analiza nie była oparta profesjonalną opinią specjalisty. Nie były przeprowadzane postępowania badania stanu zdrowotnego drzew. Z dużym prawdopodobieństwem przypuszczać należy, iż miasto bezrefleksyjnie podjęło decyzję o wycince.

Lipy, które rosły tu od wielu lat zostały posadzone prawdopodobnie w latach 80-tych, XIX wieku, czyli niemalże 140 lat temu!! Ja mieszkam tu ledwo ponad 20 lat. Nie pamiętam chociażby jednej sytuacji, w której drzewa po drugiej stronie ulicy zagrażały w jakikolwiek sposób ludziom, czy instalacjom przesyłowym. Prawdopodobnie od ~65 lat, czyli od momentu w którym dorosły do linii energetycznej, można obawiać się, że stanowią dla niej zagrożenie. Natomiast, przez te 65 lat, żadna władza w Drezdenku nie zdecydowała się na pozbawienie nas tych pięknych, silnych, zdrowych i potrzebnych drzew. Ponadto, w czasie wycinki drzew nie dało się zaobserwować niepokojących uszkodzeń drzew, widocznych ubytków.

W tym miejscu nie sposób nie zastanowić się nad zagadnieniem pielęgnacji drzew rosnących na terenie miasta. Każde rosnąco dziko drzewo stwarza mniejsze, bądź większe zagrożenie. Z tego względu przyroda miejska powinna być pielęgnowania. Regularne podcinanie uschniętych, czy zwisających gałęzi, ukierunkowanie wzrostu drzewa leży w możliwościach gminy. Parę miesięcy temu byliśmy świadkiem próby pielęgnacji głogów, która zakończyła się katastrofą. Tego typu pracę wykonywać powinni ludzie ze specjalistyczną wiedzą w tym zakresie.

Zatrzymajmy się i pomyślmy, czy chcemy mieć piękne zielone i zadbane miasto, czy sukcesywnie wycinać drzewa, które wymknęły się spoza naszej kontroli?

W czasach kiedy tak dużo mówi się o środowisku, kiedy naucza się o pielęgnowaniu przyrody i jej niesamowitej użyteczności władze Drezdenka nas jej pozbawiają.
Nasze miasto ma piękny park kultur świata, zalesiony cmentarz, las miejski, posadzono drzewa na placu Wileńskim…. Czy to będą jedyne miejsce gdzie będziemy mogli przebywać wśród drzew?
#daywhenthetreesdied #betonoza

Magdalena Horodyska