Cmentarze ciche, zagubione w marazmie i martwocie, to tyko pozory. Cmentarze mówią, krzyczą, przekazują, ostrzegają…

Przejdźmy się ich alejkami, zatrzymajmy nad grobem bliskich czy nieznajomych, pochylmy głowę nad mogiłą. Tu leżą szczątki człowieka, jego prochy, popioły. Z prochu powstaliśmy…

Obok tętni życie, ludzie dokądś pędzą, zajmują ich doczesne sprawy, śmieją się dzieci, spierają sąsiedzi, trąbią samochody, ot życie.

Tutaj też „ tętni życie”, jednak inaczej, wsłuchajmy się w nie, zadumajmy. Człowiek naprawdę nie odchodzi nigdy, zostają o nim wspomnienia, czyny, wiersze, czasem tylko nazwisko na coraz bardziej pochylonym ku ziemi nagrobku. Czas, który spędzamy przy grobie, niech nie będzie wyłącznie czasem zapalenia znicza, przywołajmy wspomnienia, przypomnijmy sobie rysy twarzy, sylwetkę, marzenia tych, którzy odeszli. Mieli je. Bo przecież tu leżą ludzie, ludzie którzy co prawda odeszli, ich czas na Ziemi dobiegł kresu, ale byli, zaznaczyli swą obecność, został po nich syn, córka, wnuki, przyjaciele, sąsiedzi, pamięć coraz bardziej zasnuta mgłą, jak listopadowy przedwieczór. Snują się nad łąkami mgły, snują się dymy nad cmentarzami, łuna wieczorna opowie nam, że byliśmy, nie tylko spełniliśmy obowiązek wobec przodków i tych, za którymi tęsknimy, których wspominamy, ale zadumaliśmy się nad sensem wielu spraw, nad swymi troskami, nad problemami, które nas ścigają i doganiają, nadaliśmy zatem odwiedzinom na cmentarzu inny wymiar, bo przecież zauważyliśmy coś istotnego – czas mija, nasz pobyt na ziemskim padole kiedyś dobiegnie końca, wtedy tu, na cmentarz przyjdą inni ludzie, też zagonieni, ścigani przez los nie zawsze dobry i … przystaną, by nas wspomnieć, choć na chwilę powołać do życia, bo przecież cisza, która trwa na cmentarzach, jest tylko z pozoru ciszą. Szanujmy ją i zauważmy,że najlepiej tutaj właśnie dostrzec,że wszystko przemija, szybko i nieubłaganie. Takie właśnie jest życie. Przed bramą cmentarza i z drugiej strony, tej, w którą zmierzamy.

Danuta Zych