Felieton, to taki gatunek dziennikarski, który już powoli zanika, albo umiera śmiercią naturalną i tylko dlatego pokuszę się o słowo wstępu – polega on na tym, że artykuł nie jest obiektywny, jest za to subiektywnym punktem widzenia autora. Tłumaczę to nie dlatego aby umniejszać moim Czytelnikom, a raczej usprawiedliwić samą siebie. Sprawa dotyczy dzisiejszej sesji nadzwyczajnej, a ściślej rzecz ujmując Uniwersytetu III Wieku.

Może zacznę od tego, że spieszyłam się na tę sesję aż z Gorzowa, czasami każdemu należy się wypad na basen, nawet zabieganemu dziennikarzowi. W drodze do urzędu miejskiego włączyłam sesję w samochodzie, dzięki czemu byłam na bieżąco. Zaparkowałam przy pięknym placu Wieleńskim, gdzie historia puszcza oko 😉 . Weszłam wreszcie do zabytkowego budynku zwanego dalej urzędem miejskim (choć przecież na gminę w dużej mierze składają się nasze piękne wioseczki, ale to nie miejsce by czepiać się szczegółów). Krok po kroku po zabytkowych schodach, chyba nawet niektóre stopnie trochę skrzypią, to dodaje uroku klimatycznym poręczom. Chwytam za klamkę i jestem w końcu… no, właśnie, gdzie ja jestem? W sali sesyjnej, czy u Konopnickiej w Miłosierdziu gminy? Pamiętacie nowelkę Konopnickiej? Akcja rozgrywała się w szwajcarskim miasteczku w II połowie XIX wieku. Odbywała się tam nietypowa licytacja będąca „miłosierdziem” gminy, bowiem licytowano starych bezdomnych ludzi i sprawdzano, czy jeszcze do czegoś się nadają (chodziło głównie o prace fizyczne), a żeby ukryć wady, staremu człowiekowi nałożono jakiś kubraczek i szal, coby za chudy się nie wydawał. Każdy mógł mu nawet w zęby zajrzeć. Radca wygłaszał płomienne przemówienie, gdzie uprzejmie informuje przybyłych, jaka to dobroduszna jest gmina organizując licytacje starszych ludzi. Na środku sali stał stary i zniszczony życiem 82-letni Kuntz Wunderli, budził wśród zgromadzonych śmiech, a mimo to starał się pokazywać z jak najlepszej strony.

Ale wracając do naszych bohaterów dzisiejszej sesji. Na widowni zasiadali nasi seniorzy aktywnie działający w Uniwersytecie III Wieku, założyciele i kontynuatorzy tej zacnej idei, dotychczas przez 8 lat nie musieli uiszczać opłat za wynajem hali sportowej, a mają w swoim gronie Panią Irenę Wojas, emerytowaną nauczycielkę wychowania fizycznego i prekursorkę fitnessu w Drezdenku. Uczęszczały do niej niegdyś na lekcje dzisiejsze znakomite instruktorki tejże formy gimnastyki. Pani Irena wypuściła spod swoich skrzydeł wiele pokoleń zdolnych sportsmenek, dziś siedziała z innymi seniorkami walcząc o zasady, które są respektowane w wielu innych miastach – większych lub mniejszych. Pani Ania Schulz apelowała o „paragraf serce” dla seniorów. Wygłaszała przemowę, opowiadała chronologicznie o punktach programu, jakie realizuje systematycznie Uniwersytet III Wieku – zupełnie jak ten Kuntz z Miłosierdzia gminy musiała udowadniać, że jesień życia, to taki etap, w którym jeszcze chce się wyjść z domu i coś zrobić dla innych, choć jeden z radnych stwierdził, że „robią to dla siebie” (sic!).

Głos zabrała Pani Prezes UTW, mgr Anna Schulz/Fot. Paulina Zych.

Zrobiło mi się wstyd za tych wszystkich młodych ludzi przy stoliczkach, może oni myślą, że nigdy się nie zestarzeją? Pani burmistrz przedstawiała uprzejmie warianty, które omawiała wcześniej z seniorkami z Uniwersytetu, dała im możliwość darmowego korzystania z Klubu Seniora, który jest głównie zasługą poprzedniego burmistrza, a mnie się nasunął od razu ten słynny cytat z Konopnickiej:

 – Ustawy gminy są ustawami chrześcijańskiego miłosierdzia, są one nie tylko naszą zdobyczą cywilizacyjną, ale naszą chlubą. Tak jest, panowie, one są naszą chlubą! Wiadomo panom, że młodość nie trwa, siły opuszczają, choroba i bieda łamie. Jest to powszechne prawo, któremu ulega światcały. Ale nasza gmina podejmuje walkę z tym prawem. W jaki sposób? W bardzo prosty: przygarnia tych, których skrzywdziło życie, przygarnia nędzarzy i wydziedziczonych, przygarnia kaleki i niemocne starce!

Przewodniczący znowu próbował, jak adwokat na sali rozpraw, manipulować pytając specyficzną intonacją głosu, czy panie już korzystały z klubu seniora, aha, nie korzystały, hmmm, to czego one chcą? Przecież gmina jest taka miłosierna i daje za darmo klub seniora, a one jeszcze chcą halę sportową? Nie, tego za wiele – to nadal moje, autorki, subiektywne zdanie, choć wydaje mi się, że nie tylko ja w ten sposób zinterpretowałam tendencyjne pytania przewodniczącego.

Radni dyskutują, seniorzy muszą udowadniać, że pieniądze, które dostają są w pełni zgodnie z prawem rozdysponowane. Ktoś próbuje mi coś powiedzieć, odwracam się do sympatycznej pani i szepcze mi na ucho – Wie pani, że ja dzięki uniwersytetowi nauczyłam się angielskiego? Naprawdę! Nauczyłam się też posługiwać komputerem i to w stopniu zaawansowanym, gdzie ja kiedyś nic nie umiałam na nim zrobić.

Pochwaliłam, bo to wielki sukces, wielu młodych ludzi nie zna angielskiego, a tu taka pamięć, taka mobilizacja!

Radny Sebastian Dukaczewski wygłosił apel do pani burmistrz, aby zwolnić seniorów z Uniwersytetu III Wieku z opłat za wypożyczanie hali sportowej.

Zarządzili przerwę, podczas której władza naradzała się, radni krążyli, jedni namawiali drugich do swojej racji i stało się, podczas głosowania większością odrzucono apel.

Wyniki głosowania, screen ze strony UM Drezdenko.

Zrobiło mi się smutno, pomyślałam o własnej jesieni życia, o tym, czy na starość stanę się dla następnego pokolenia nic nieznaczącym elementem reszty układanki? Bo jeśli dożyję starości, chciałabym należeć do takiego Uniwersytetu III Wieku i wciąż się rozwijać. Jeśli Pani siedząca za mną nauczyła się angielskiego, to może ja w ostatniej dekadzie życia nauczę się hiszpańskiego? Albo wznowię mój francuski? O ile Uniwersytet przetrwa, ponieważ seniorki zdeprymowane zachowaniem radnych deklarowały chęć rozwiązania tak ważnej i potrzebnej do integracji instytucji.

Co będzie dalej? Czas pokaże, są jeszcze radni, którym zależy na losie seniorów, może wydawać się, że jako opozycja robią coś na przekór, ale to więcej niż pewne, że robią to głównie z szacunku do tych ludzi i z troski o siebie, bo my, wszyscy, kiedyś też się zestarzejemy. Mickiewicz pisał: ” Zwyciężaj i ciesz się, dziecię me, ale jak postarzejesz, nie zapomnij i drugim powiedz, gdzie szukać mądrości”. – oby tylko młodzi chcieli słuchać, Panie Adamie…

Paulina Zych