Na ostatniej sesji, 24.09. wróciła sprawa wycofania z obrad punktu dotyczącego ukarania pani burmistrz za to, że nie składa przed radą sprawozdania, okresowo, ze swej działalności. Pani Burmistrz nie było, za to bardzo dzielnie walczyła o usunięcie tego punktu prowadząca komisję S. Słomińska. I usunięto, ale i tak na sesji dnia następnego pani burmistrz…zdała sprawę ze swej pracy pomiędzy sesjami.

Właściwie zamierzałem już zamilknąć. Staary jestem. Ale ostatnio wyczytałem na FB, tak, tak na fejsie, że jestem prawdopodobnie kobietą. Hmmm! Przy dzisiejszej ilości płci, może coś z kobiety bym w sobie odnalazł, ale po co. Nie będę udowadniał,że nie jestem wielbłądem. A zresztą, ostatecznie tęcza całkiem sympatyczna jest, może nawet będzie mi w niej do twarzy, choć to przecież nie o twarz tu chodzi.

Słuch i wzrok jeszcze mi dopisuje i przyznam,że ostatnio nawet przyciszałem relację z komisji i sesji. Coś nerwowi robią się nasi radni, ich guru też, a za nim szefowie komisji( na szczęście nie wszyscy). Zastanawiam się, czego objawem jest takie zachowanie. Zawsze myślałem,że bezsilności, braku rzeczowych argumentów.

Czy się mylę?

Na ostatniej sesji, 24.09. wróciła sprawa wycofania z obrad punktu dotyczącego ukarania pani burmistrz za to,że nie składa przed radą sprawozdania , okresowo, ze swej działalności. Pani Burmistrz nie było, za to bardzo dzielnie walczyła o usunięcie tego punktu prowadząca komisję S. Słomińska. I usunięto, ale i tak na sesji dnia następnego pani burmistrz…zdała sprawę ze swej pracy pomiędzy sesjami. Po co zatem cały ten krzyk? Może chodziło o to, by pani Burmistrz uniknęła kary? Na początku sesji znów nerwy. Radni opozycji wracają do pytania, jaki jest powód usunięcia punktu 12 mówiącego o konsekwencjach wobec burmistrz za niedopełnianie obowiązków. Przewodniczący Rady nie wytrzymuje nerwowo i podniesionym głosem oznajmia, że to on prowadzi obrady. Uzasadnienie,że pozwana nie otrzymała zawiadomienia o komisji, wydaje się wszystkim szyte grubą nicią. Otrzymała, tylko nie przyszła na początek, pani burmistrz pojawiła się już po gorącej dyskusji na jej temat. Znakomita taktyka.

Damian Matela- Libera, oj, będą z niego ludzie, cytuje słowa S. Słomińskiej z wcześniejszej o dzień komisji : Sama oskarżona nie miała możliwości wypowiedzenia się w temacie . I podważa je. Sprawdził daty. Miała. Projekt uchwały w sprawie rozpatrzenia skargi na działalność burmistrza. To ten punkt pokazał, kto kogo popiera, kto będzie walczył i zasłaniał władzę własną piersią, kto zarzuci istnienie niewłaściwego i starego statutu gminy. Dokumentu podstawowego, gdzie jest taki punkt, wzywający burmistrza do sprawozdań, według nie, nie prawników( ich tym razem nie było), to pan Sawicki, sekretarz gminy okazał się najbardziej zagorzałym obrońcą pani burmistrz. Wydał opinię, lecz ta opinia budzi wątpliwości. I znów wracamy do statutu. Co jest ważniejszym dokumentem: Statut gminy czy późniejsze poprawki, uzupełnienia, skreślenia zawarte w ustawach. Uznał,że statut z 2003 roku jest tak stary, że nie znaczy nic. Gmina bez statutu? Bez podstawowego dokumentu? Jak to możliwe?

Jaki jest powód usunięcia z obrad dzisiejszej sesji punktu 12?- pyta radny Adam Kołwzan. Przewodniczący na to podniesionym głosem: Był pan wczoraj, szczegółowo wyjaśnialiśmy sprawę. Przechodzimy do głosowania. Ot, demokratyczne posunięcie. Pan Dukaczewski chciał jeszcze zabrać głos- przypomina Adam Kołwzan. Ja prowadzę obrady- stwierdza Przewodniczący, ale sumituje się i dopuszcza jednak radnego do głosu.Opinia nie może być dokumentem, jedynym aktem prawnym jest statut. Ściśle obowiązuje- mówi radny Dukaczewski. Za publiczne pieniądze zrobiliśmy opinię , która jest tylko opinią( ciekawe, ile nas- podatników- to kosztowało).

Pan sekretarz odsyła do lektury statutu- po co, jeśli sam twierdzi, że to żaden dokument. I powiadamia, że wszystkie rady(?) usunęły obowiązek zdawania relacji z działalności burmistrza. Czy to, że zrobiły tak ,,wszystkie gminy”, oznacza, że gmina Drezdenko też powinna to zrobić?

W konsekwencji punkt 12 zdjęto z obrad, wynik 8 za 7 przeciw, jest jednak wyjątkowo wymowny. Prawie remis? Czyżby koalicja zaczęła pękać?

Damian Matela -Libera, oj, zasiał zamęt. Tak pięknie przemianowano punkt przedostatni Wolne wnioski na Sprawy różne? Dlaczego, nikt tak naprawdę nie wie. A tłumaczenie jakie, każdy zobaczy.

Pani radna Sylwia Słomińska uznała,że radny Damian Matela–Libera zadając pytanie o koszt lodowiska i szatni dla dzieci, szatni w ogóle na stadionie- widmie im. J. Nojiego, nie powinien go zadawać, tylko złożyć interpelacje. Rozpętało się piekło bo radny walcząc jak lew o godne warunki treningów i meczy na naszym stadionie, oznajmił, że został wybrany w demokratycznych wyborach i wypowiada się w imieniu mieszkańców, a pani Słomińska nie pozwalając mu na zabranie głosu winna podeprzeć się podstawą prawną. – Dlaczego nie mogę mówić? -pytał Damian. Sylwia Słomińska na to:- Proszę się zapoznać ze statutem. Damian:- Dziękuję. Nie odpowiada pani, bo pani nie wie.

Coś z tymi podstawami prawnymi u nas krucho i jak tu się oprzeć na statucie i zapoznawać się z nim, skoro on nie powinien w ogóle pojawiać się w życiu naszej gminy. Oj, coś tu nie gra.

Wsparł młodszego kolegę Dariusz Krysa. Jakie to są sprawy różne, czy stadion nie dotyczy rady? Jakie to są prace rady?- zarzucił pytaniami przewodniczącego i Sylwię Słomińską.

Wywołało to oświadczenie młodego samorządowca i wspierających go radnych konsternację, jeszcze nikt nie stawiał się tak Wysokiej Radzie. I to w słusznej sprawie. Po chwili ciszy do głosu wrócił przewodniczący rady, wybrnął inteligentnie z sytuacji:- Jeśli pan kierował pytanie do rady, to proszę się wypowiedzieć( a do kogo miał kierować?, kto tam jeszcze był, kto mógł zabrać głos, bo nie publiczność, nie goście i mieszkańcy gminy, im mówić nie wolno).- Zajmiemy się tym, po to tu jesteśmy . Możemy dyskutować- skapitulował kompletnie.

Pytanie starego malkontenta, powiedzcie bo nie nadążam, ot, wiek robi swoje. Dlaczego kiedyś były Wolne głosy i wnioski a teraz są Sprawy różne? Kto mi odpowie, dam mu konia z rzędem. Nikt z obecnych niewątpliwie nie znał odpowiedzi na to pytanie, prostej odpowiedzi, bo pokrętne niczego nie wyjaśniły.

Było wesoło a nawet śmiesznie( Łukasz Kołwzan na temat sprawozdania pani Burmistrz : Jakie było, takie było, najważniejsze, że było. Tu salwa śmiechu), czas na zgrzytanie zębami też był ( kilkanaście razy Pan Przewodniczacy użył swego ulubionego powiedzenia: W każdym bądź razie) i jeszcze taka uwaga, czy pani burmistrz musi brać wszystko na swoją klatę, gdzie szefowie referatów, pora ich uaktywnić.

Jeżeli pomyliłem chwilami komisję z sesją, na usprawiedliwienie mam nie tylko lata , ale bliźniaczo podobną tematykę i atmosferę obydwóch. Tyle.

Teraz tematem dnia jest mural. Wywołuje różne skojarzenia. Opinie ( znowu „ opinie”).

Hmmm, jaki mural by tam pasował? Sądzę, że idąc tropem historycznym, mógłby tam być Sobieski pod Wiedniem. Ale, jaki to ma związek z Drezdenkiem? Żaden. Szukajmy dalej, głębiej. Bitwa pod Grunwaldem. Otóż to. Bo, jeśli wierzyć Sienkiewiczowi, jedną z przyczyn tej bitwy była sprawa Drezdenka ( Krzyżacy, nie pamiętam, który rozdział, a szukać mi się zwyczajnie nie chce). Jeśli gwiazda z czasów odległych twierdzy może wchodzić w okna wybite ongiś na głównej ścianie budynku usytuowanego teraz przy nowoczesnym skwerze, to równie dobrze okna te mogą wozić się na grzbiecie koni rycerzy czy wojów, a nawet być oknem na świat w namiocie króla.