To dziś, w czwartek 16. maja spotkanie ze znanym już w środowisku pisarzy i wśród miłośników prozy autorem czterech powieści, zamknęło pełen wrażeń dzień w Bibliotece Publicznej im. J. Tischnera w Drezdenku.

Robert Rient, bo to o nim mowa, zyskał sobie serca i sympatię tych, którzy chcieli go poznać, jako człowieka, bo jako autora już znają. Chodziło o miłość, Duchy Jeremiego, Przebłysk, Świadek. Cztery tytuły czterech utworów, jakże różnych. A każdy wypływa na kanwie ważnych spraw, które nurtują młodego, zaledwie czterdziestoletniego autora. Jeśli pierwsza powieść ma związek z pracą Roberta Rienta z osobami niepełnosprawnymi i ich doświadczeniami emocjonalnymi, także pobytem w szpitalu psychiatrycznym, to reportaż Przebłysk jest rezultatem podróży- ot, bierze się plecak, najpotrzebniejsze rzeczy i rusza w świat. Można iść tropem przeszłości, poszukać odpowiedzi na pytanie, gdzie cierpieli nasi bliscy, którzy wysiedleni na nieludzką ziemię, zostawili tam wiele lat swego życia. Refleksje, przeżycia, próby zrozumienia tego, co się przeoczyło. Bo przeoczyć miłość najbliższych, czasem trudną, bardzo łatwo.

Spotkanie autorskie z Robertem Rientem w Bibliotece im. Ks. Jana Tischnera w Drezdenku/Fot. P.Zych.

Wiele słów poświęcono sprawom przyrody, jej obecności w naszym życiu i obowiązku troski o nią, dbania, byśmy zrozumieli,że to my jesteśmy gościem na ziemskim padole. Jak winien zachować się gość, każdy przecież wie. Wie, jednak nie zachowujemy się tak, jak powinniśmy, a wystarczy zacząć od spraw bardzo łatwych i prostych – przestańmy otaczać się plastikami, szanujmy przyrodę i walczmy, by jej było z nami dobrze. Przytulmy się do drzewa, porozmawiajmy z ptakami, wysłuchajmy drzew, one do nas przemawiają swym szumem, jak podmuch wiatru, jak każdy zachód słońca. Bądźmy otwarci i ostrożni, bo łatwo zepsuć to, co powinniśmy szanować, cenić i przechować potomnym.

To było cenne spotkanie, poznaliśmy sympatycznego młodego człowieka, który szczerze i ze swadą opowiadał o sobie, swych podróżach, planach na życie, kolejnej powieści, innej niż te napisane dotąd. A potem wielu z obecnych podchodziło do autora i dziękowało za spotkanie, dzieliło się swymi przemyśleniami, prosiło o wspólne zdjęcia. Robert otrzymał pamiątki, ponieważ spodobało mu się Drezdenko, była to książka ukazująca nasze miasto z lotu ptaka ( album: Maciej Kurłowicz ), ale i Benia Stasińska przekazała miłemu autorowi kilkanaście swoich własnych pocztówek.

Pani dyrektor biblioteki Teresa Debaere wręczyła gościom piękne róże, a panie bibliotekarki ugościły pisarza w sposób wysublimowany, wegetariańskie sałatki i ciepły jeszcze serniczek również wywołał aplauz.

Czy trzeba mówić, że był to wyjątkowo udany wieczór? Trzeba.

Danuta Zych